piątek, 9 lipca 2010

Dzień 3 - Victoria Peak i Central, czyli tramwaje i kartony

W niedzielę postanowiliśmy się wybrać na wyspę Hong Kong do dzielnicy biznesowo-handlowej Central. Znajdują się tam największe drapacze chmur Hong Kongu, a siedziby mają tam światowej sławy producenci odzieży, banki, hotele i centra finansowe. Widać różnicę między Central a Kow Loon, gdzie mieszkam. Wyspa jest bogatszą i nowocześniejszą cześcią Hong Kongu. 





Oprócz zapierających dech w piersiach widoków wieżowców, naszą uwagę przykuło zachowanie lokalnych ludzi. Otóż siedzieli oni na ulicach i chodnikach całymi rodzinami i grali w karty, scrabble, czytali gazety. Było to o tyle ciekawe, że w cieniu takich sklepów jak Prada, Gucci, Armani, zwykli ludzie rozłożyli gazety i kartony i spędzali czas wolny na rozmowach i grach. Zapytaliśmy dlaczego tak siedzą i okazało się, że mają święto, jednak nie wiem czy tak się dzieje co niedzielę czy też było to jednorazowe.



Spacer po Central wymaga dużo cierpliwości, ponieważ ludzi jest mnóstwo. Chodzi się oczywiście po kładkach od jednego centrum handlowego do drugiego. Pewnego rodzaju atrakcją jest ruchomy chodnik, który ma długość kilku kilometrów i łączy dzielnicę biznesową z obrzeżami Central.


Najsłynniejszym środkiem transportu na wyspie Hong Kong są piętrowe tramwaje. Był to jeden z pierwszych środków transportu, a tramwaje wprowadzono tu już w 1881 roku. 


Po kilku godzinach zwiedzania poszliśmy do chińskiej restauracji. Przez pomyłkę zamówiłem wnętrzności świni jako zupę z makaronem. Nie było złe, ale bez rewelacji - ogólnie trochę mdłe :) Do tego tost z pysznym kurczakiem w polewie miodowej. Każdy próbował czegoś innego, jednak nie wszyscy byli zadowoleni z jedzenia. Ceny dość umiarkowane ok. 40HKD za zestaw.



Po posiłku udaliśmy się w stronę dolnej stacji tramwaju na wzgórze Wiktorii. Idąc w tym kierunku przechodziliśmy przez Hong Kong Park w którym znajdował się mały kościółek anglikański. Ciekawie wygląda taka mała budowla na tle drapaczy chmur.


Jako, że była to niedziela wieczór, to kolejka przed kasami była dość spora. Bilet tam i z powrotem + wejście na taras widokowy kosztował 56 HKD. Stojąc w kolejce możemy podziwiać ekspozycję galerii historycznego tramwaju.


Tramwaj wjeżdżający na górę składa się z 2 wagonów i jedzie pod bardzo dużym kątem.



Po przyjeździe na 'Vicotria Peak' i przejściu przez centrum handlowe na taras naszym oczom ukazuje się niesamowita panorama miasta. Szczególnie warto przyjść tu wieczorem kiedy wszystkie budynki są podświetlone. Niestety było bardzo dużo turystów i zrobienie dobrego zdjęcia graniczyło z cudem,  nie mówiąc już o panoramie ze statywem... Poniżej to co udało mi się uchwycić.





W 'The Peak Gallery' można znaleźć restauracje, sklepy z pamiątkami, a także te bardziej eksluzywne. Dookoła są też przygotowane ścieżki wokół wzgórza, jednak z powodu braku czasu i pory dnia, nie wybraliśmy się nigdzie dalej.




Oprócz galeri handlowej i tarasu widokowego, na szczycie znajduje się również muzeum figur woskowych Madame Tussauds. Jedną z postaci jest słynny Jackie Chan :)


Wracając z wzgórza Wiktorii przechodziliśmy obok podświetlonych wieżowców. Szczególnie warty uwagi jest budynek HSBC, czyli Hong Kong Banking Services. Wyróżnia się ciekawym szkieletem, a u jego stóp znajduje się park z fontanną i palmami.
 

Kolejny słynny budynek to Bank of China z podświetlonymi konturami oraz dwie wieże IFC - International Finance Centre.
 
 

Poniżej pozwoliłem sobie wkleić zestawienie najwyższych budynków Hong Kongu.


Po kilkunastu minutach szukania naszego autobusu powrotnego, zdesperowani jego brakiem poszliśmy na metro. Stacja Central jest ogromna, a zatrzymuje się tutaj kilka lini metra. Normalne jest wtedy ułatwienie poruszania się pieszym nawet na prostej, dlatego wszędzie na długich odcinkach zamontowane są ruchome chodniki.


Ciekawostką jest to, iż na perony sa oddzielone od torów szybami z drzwiami, więc nie ma obaw aby wpaść pod metro. Pociąg podjeżdża idealnie pod drzwi, które się synchronicznie otwierają.



Sam pociąg metra jest w całości połączony i jest niesamowicie długi. Opłata jest naliczana w zależności od dystansu - odbijamy się na bramkach za pomocą karty Octopus. Jest to bardzo wygodne. 


3 komentarze:

  1. świetna relacja i jeszcze lepsze fotki :))) czekam na wiecej :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Co do ludzi siedzących na ulicach - nie były to przypadkiem same kobiety ;)? Podobno Chińskie rodziny zatrudniają opiekunki do dzieci (głównie z Malezji i Korei), które mają wolne weekendy i dlatego spotykają się wszystkie w parkach, na placach, skwerkach i gdzie popadnie- razem jedzą, rozmawiają, grają i bawią się.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiesz co, bardzo możliwe ;) Faktycznie nie było tam żadnych facetów :P Ciekawe :D

    OdpowiedzUsuń